W sobote rano z obojetna mina zakomunikowalam Marcinowi: - Chcialabym, zebys przyszedl do mnie jutro o piatej! Tymczasem przyszedl grudzie. Kocham szare grudniowe poranki, pierwsze przymrozki, zalosne drzewa bez lisci. zadna przesada! Milosc toczy ci szara substancje, niedlugo zostanie z niej goly matematyczny ogryzek! Nie odpowiedzial mi. Stanal przy oknie i mazal cos palcem po niezbyt czystej szybie. Sama nalalam herbate. Wieczorem matka poszla do kina. Poszedlem do pokoju ojca i wyciagnalem magnetofon. Apartamenty Silnowo

Apartamenty Silnowo

Polecamy pokoje 6 os, 110 os.

Nocleg:
odnowa spa, basen, od plazy 2km, śniadania i obiady, czajnik bezprzewodowy, aneks kuchenny, barek, ekskluzywne łózka, centrum odnowy biologicznej.

Mirosława Bylica - Słup
986980678

Tematyka:


Polecamy również:

Kwatera prywatna Patok
Hotel Gdynia do plazy 900m
Kwatera prywatna Łukęcin do morza 1000m
Pensjonat Świnoujście od wody 500m
Apartamenty Sokale

<

Ta cholera ma racje... - mruknalem do niego- powinienem byl powiedziec Siedzielismy przy oknie. Mariola odsunela zaslone i wyjrzala na ulice. Spojrzalem i ja. Przed Lajkonikiem stal skuter. Byc moze zastanawiala sie w tej chwili, czy jest cos, czego boi sie Strzemiski. Wieczorem matka poszla do kina. Poszedlem do pokoju ojca i wyciagnalem magnetofon. Nie powiedzial nic wiecej, a ja nie moglam pytac. No, nie moglam.
benton.pl precertyfikat leed koa zbate opismiasta.radom.pl wynajem mieszka ZakopaneNie potrzebowal dalej mowic. Domyslila sie calej historii. Jasne teraz bylo, skad znalazly sie pieniadze na ten dom, sklep i ziemie. Ale coz? Nie bylo to zadna niespodzianka. Zdziwila sie tylko, ze ja niczym ta wiadomosc nie poruszyla. Wlasciwie powinna by sie cieszyc strachem i niepewnoscia Litowki. Nie czula jednak niczego, co by choc za ulamek radosci moglo uchodzic. Byla znuzona, to wszystko. Znuzona zmeczeniem fizycznym, zwierzecym, wyprutym z jakichkolwiek uczuc, checi, pozadan. Ostatnio coraz czesciej wpadala w taki nastroj. Nie chciala go. Ale nie chciala wowczas tylko, gdy byl poza nia. W nim nie istnialo tak lub nie. Czasem, gdy budzila sie w srodku nocy przy boku przygodnego kochanka, ogarnialo ja przerazenie, tak nagle jasnym sie dla niej stawalo, iz w chwili zdawaloby sie wykluczajacej samotnosc byla w rzeczywistosci nie do wyrazenia samotna. Samotna samotnoscia najokrutniejsza, ktora kazdy czlowiek musi raz przezyc, chocby to mialo na niego spasc dopiero w godzinie smierci. Ale czyz istnieje w zyciu czlowieka cokolwiek niezwyklego - myslala nieraz - co by jednoczesnie nie zblizalo ku smierci? Przy pewnym natezeniu uczuc, lub przy zamieraniu ich zbyt bezwzglednym, zawsze smierc zaglada nam w oczy. Przemknelo jej przez glowe szybkie wspomnienie: przed bardzo wielu latami przezyla to odkrycie po raz pierwszy. Nie zdazyla cofnac sie. Zanim zdala sobie sprawe z czasu i z miejsca tej chwili, ujrzala mroczny korytarz, ktorym biegla na dzwiek dzwonka, drzwi otwierane, nagle rozwidnienie sie, a na schodach w pelnym swietle padajacym z okna na polpietrze postac mlodego legionisty. Jednoczesnie przypomniala sobie, ze w kilka tygodni pozniej mowila patrzac w oczy Pawla Siechenia: Kiedy zobaczylam cie wtedy po raz pierwszy, stalo sie ze mna cos, czego jeszcze nigdy nie przezylam. Zanim spytales sie, czy tu mieszkaja panstwo Podhaliczowie, patrzyles na mnie chwile, pamietasz? To trwalo bardzo krotko, ale mnie sie wydalo nieskonczenie dlugo. Nie zdazylam nawet dobrze ci sie przyjrzec. Spostrzeglam tylko, ze jestes bardzo blady i masz smutne oczy. Tylko tyle. Ale w ciagu tej sekundy, zanim uslyszalam twoj glos, wydalo mi sie, ze umieram. Nie, nie! - zaprzeczyla szybko widzac pytanie w jego spojrzeniu. - To nie bylo bolesne uczucie. Radosne tez nie... - dodala po chwili. - Tego w ogole nie da sie nazwac