Poszlam do swojego pokoju, ktory w czasie nieobecnosci Ali byl moim krolestwem Stalismy przed moim domem. Przygladali mi sie uwaznie, jakby chcieli zobaczyc choc ulamek tego, co we mnie tkwi Jednak zrezygnowal! Chociaz prosilam! Chociaz wiedzial, jak mi na tym zalezy! W sobote rano z obojetna mina zakomunikowalam Marcinowi: - Chcialabym, zebys przyszedl do mnie jutro o piatej! Wracalismy z wystawy. Z Kordegardy wyszlismy na Krakowskie Przedmiescie, te chyba najbardziej specyficzna ulice Warszawy
|
|
|
|
Polecamy pokoje 4 osobowy, 140 os.
Nocleg: plac zabaw, centrum odnowy biologicznej, do morza 450m, pełne wyzywienie, barek, radio, leżak, wygodne łóżko, salon spa.
Amalia Lewandowska - Dubiel 130632049
Tematyka: hotele łódź ośrodek wypoczynkowy relax kwatery prywatne chlopy łeba hotele Będziaki kopalino
Polecamy również:
Pensjonat PoddÄ…bie do wody 250m Wolne domki Gdynia tel 652514957 Akademik Ustronie Morskie do wody 900m
|
|
<
|
Ja tego Ola na oczy nie widzialem. Owszem, Mada opowiadala mi o nim i na odleglosc chlopak wydawal sie nawet sympatyczny. Rozwinelam papier i otworzylam niewielkie pudeleczko. Stalam wiec na peronie i czekalam na odjazd pociagu. Mama otworzyla okno. Wracalismy z wystawy. Z Kordegardy wyszlismy na Krakowskie Przedmiescie, te chyba najbardziej specyficzna ulice Warszawy Ministrowa albo zona premiera. Zabraklo mi odwagi. Poszedlem do niej nastepnego dnia.
kraków apartamenty belago.otiset.pl bigow.benton.pl mieszkania P³ock Tani hostingRzucil sie naprzod i juz wczepil sie dlonmi w ramiona Seweryna, gdy nisko, pomiedzy z soba zwartymi cialami rozlegl sie plaski, bezdzwieczny stuk wystrzalu. Nawrocki drgnal, cien bolu przemknal mu po twarzy. Ale nie puszczal, silniej jeszcze zacisnal palce, wyprezyl sie, nogami mocno wparl sie w podloge, jakby calym soba chcial przygniesc przeciwnika. Obaj byli rownego wzrostu i Seweryn czul na ustach goracy, przyspieszony oddech tamtego, widzial dokladnie jego bliska twarz. „Jaki on piekny!” - pomyslal.
Patrzac w rozszerzone oczy Nawrockiego, strzelil po raz drugi. I jeszcze raz. Stal nie ruszajac sie, ciagle z palcem na cynglu. Byl przygotowany, ze to jeszcze nie koniec. Ale zaraz po trzecim strzale Nawrocki przechylil sie na bok ruchem miekkim i ociezalym, rece opadly mu, jeszcze usilowal wyciagnac je przed siebie, lecz chwytaly juz tylko powietrze.
Byla cisza. Niedomkniete drzwi sionki zalosnie dygotaly na wietrze.
Seweryn uwaznie przygladal sie Nawrockiemu. Jeszcze stal, szeroko rozstawiwszy nogi. Jednak w sposob widoczny slabnal. W koszuli rozchylonej na piersiach, w obcislych spodniach i lsniacych butach, smukly i opalony, wygladal teraz z glowa opadajaca do tylu jak linoskoczek, ktory straciwszy nagle na wysokosciach rownowage, daremnie chce utrzymac w posluszenstwie slabnace miesnie. Czas plynal bardzo wolno.
Wtem Nawrocki wyprostowal sie i spojrzenie jego cierpieniem przymglonych oczu spoczelo na Sewerynie. Gejzanowskiemu serce mocniej zabilo. Ale nie odwrocil glowy. Przezwyciezyl pierwszy odruch strachu. Coz moglo mu grozic ze strony tego czlowieka? Koniec. Przyjal wiec to spojrzenie, patrzyl z ciekawoscia, ktorej nie chcial ukryc. „Co on teraz czuje? - myslal. - Czy wie, ze umiera, ze to ostatnie jego chwile, czy boi sie?” Zapragnal takiej sily, aby mogl wedrzec sie w tego czlowieka, przeniknac go, zjednoczyc sie z nim na chwile, dojsc razem az po ow kres, ktory tylko tamten musialby przekroczyc. I w tym momencie zdal sobie sprawe: coz znaczy zabic czlowieka, gdy nie moze sie poznac mysli umierajacego? Pozostawal sam fakt, gwaltowne przeciecie czyjegos zycia, zniszczenie jakichs planow, pragnien, a z tym wszystkim uczucie ponizajacego niedosytu. „Byc moze on teraz wie o mnie wiecej, niz ja o nim...” - pomyslal.
Ale Nawrocki daleki byl od tego.
|